Blog

Czy trądzik zawsze jest związany z problemami hormonalnymi lub złą dietą?

Dzień dobry,

Ostatnio dość często mówi się o tym, że wraz z trądzikiem idzie w parze nierównowaga w gospodarce hormonalnej lub zła dieta i to tam trzeba szperać żeby doszukać się powodów i im zaradzić, ale … czy rzeczywiście tak jest? 

Na to pytanie postaram się Wam dzisiaj odpowiedzieć, zapraszam.

Z TEGO WPISU DOWIESZ SIĘ:

Jak gospodarka hormonalna wpływa na występowanie trądziku?

Co w diecie przyczynia się do jego powstania, a co wycisza wewnętrzny stan zapalny

Jeśli nie dieta i hormony to co jeszcze prowadzi do zmian na skórze?

Tak jak zawsze – moja wypowiedź nie wyczerpie tematu w całości. Każdy z nas jest inny i kwestia problemów skórnych (szczególnie tych które trwają już latami) powinna być indywidualnie przepracowana. Jednak mimo wszystko mam nadzieję, że znajdziesz tu coś co pomoże Tobie w dalszej drodze. 

Nie jestem osobą która będzie rzucać Ciebie na głęboką wodę. To jest miejsce w którym będę Ciebie prowadzić dzięki rozwojowi Twojej wiedzy. Uważam, że każdy z nas powinien taką posiadać i nie powinno być na nią monopolu – im bardziej jesteśmy świadomi siebie i troszczymy się o siebie tym dla nas lepiej! 

Oczywiście gospodarka hormonalna i dieta mają ogromny wpływ na wygląd naszej skóry i każde z nich jest ze sobą nierozerwalnie związane, ale trądzik nie jest za każdym razem z nimi spokrewniony. Przynamniej nie zawsze w całości.

JAK GOSPODARKA HORMONALNA WPŁYWA NA POJAWIENIE SIĘ TRĄDZIKU 

W przypadku gospodarki hormonalnej trądzik ma tendencję do pojawiania się w określonych miejscach i możemy go poznać po tym, że jest niestety bardzo często mocno zapalny (tzn. na skórze występują ostre zmiany – tzw. cysty które umiejscowione są głęboko w skórze, bolą i musi minąć dużo czasu zanim skóra się zregeneruje, a stan zapalny zniknie) i nierzadko towarzyszy nam przez lata. Pojawiają się najczęściej na brodzie, żuchwie i szyi, ale i w innych miejscach na całym ciele jak plecy, pośladki czy ramiona.

No dobrze, ale właściwie dlaczego tak jest? Dlaczego i w jaki sposób hormony oddziałują na skórę, tak że w efekcie otrzymujemy stany zapalne?

Powodów na zaburzenia gospodarki hormonalnej jest mnóstwo, a każda taka nierównowaga wpływa na stan zdrowia, a co za tym idzie prawidłowe funkcjonowanie organizmu w tym również skóry. Jest jednak kilka kluczowych hormonów, których nieprawidłowe stężenie w organizmie będzie prowadzić do pojawienia się stanów zapalnych na skórze są nimi: kortyzol, progesteron, estrogeny i testosteron. 

Zacznijmy od kortyzolu jego duże stężenie spowodowane zwiększoną ilością stresu np. kłopoty rodzinne, praca, problemy finansowe, nieprzepracowane traumy i krzywdy, długotrwałe problemy trawienne czy nawracające infekcje oraz przetrenowanie odbiją się na nadzwyczaj ciężkiej pracy nadnerczy. Zaczną one produkować kortyzol w ogromnych ilościach, aby poradzić sobie ze stresem, a ponieważ występuje on nieustannie to będzie to prowadziło do wypalenia nadnerczy co z kolei wpływa na hormony tarczycowe i progesteron, ale to już inna historia. 

Kolejno – progesteron. Tutaj mówimy o jego niedoborze, który bardzo często związany jest z wcześniej przeze mnie wymienionym wysokim poziomem kortyzolu. Jak już wspomniałam duże stężenie kortyzolu ma działanie prozapalne i może blokować receptory progesteronu, a tym samym uniemożliwiać mu prawidłowe działanie.

Testosteron, a dokładniej wolny testosteron i jego wysoki poziom (w parze z nim idzie często podwyższony poziom DHEA) prowadzi do dominacji androgenowej i znajduje się na równi z kortyzolem jako  jednym z najczęstszych przyczyn rozwoju stanu zapalnego. Najczęściej spowodowany jest zbyt dużym stężeniem cukru we krwi i często idzie w parze z PCOS.

Ostatnim jest dominacja estrogenowa, która może objawiać na kilka sposobów (znacznie więcej o na jej temat znajdziesz w poście na IG) i idzie w parze z nadmiarem testosteronu

Jak więc widzisz gospodarka hormonalna ma niebagatelny wpływ na rozwój i utrzymywanie stanu zapalnego – dlatego też diagnostyka laboratoryjna jest dla mnie tak istotna ponieważ daje mi narzędzia i zamyka koło moich przypuszczeń potwierdzając je lub odrzucając. Dzięki temu możemy bardziej świadomie działać dalej.

CO W DIECIE PRZYCZYNIA SIĘ DO POWSTAWANIA TRĄDZIKU, A CO WYCISZA STAN ZAPALNY?

Dieta również nie jest obojętna skórze. 

Jakiś czas temu spotkałam się ze stwierdzeniami, że są osoby, które mogą jeść wszystko, a ich skóra i tak zawsze pozostanie piękna i młoda.

Hmm… Nie zaprzeczam. Na pewno są osoby, których predyspozycje genetyczne im na to pozwalają i być może jest to prawdą, ale … Jestem przekonana, że to tylko kwestia czasu. Wiemy już od dawna (co potwierdza również epigenetyka), że geny choć są odpowiedzialne za nasz wygląd czy predyspozycje do zapadania na pewne choroby to środowisko zewnętrzne nie jest nam obojętne. Higiena stylu życia wpływa na transkrypcję genów (ujmując to bardziej obrazowo – ich “kopiowanie” na zasadach przekazywania informacji dalej) aż w 50%, a więc to co robimy teraz nie zostanie zapomniane w naszym organizmie i bardzo prawdopodobne jest, że wywoła zmiany które po pewnym czasie zaczną się rozwijać i tylko od nas zależy w którym kierunku one pójdą. 

Dieta ma w tym wiele do powiedzenia. Na jakie aspekty należy więc zwrócić uwagę, kiedy borykamy się z trądzikiem? 

  • Niedostateczne wchłanianie mikroelementów prowadzące do ich niedoborów 

Aby organizm – w tym gruczoły wydzielania wewnętrznego (te odpowiadające za produkcję hormonów) – mógł prawidłowo pracować potrzebuje odpowiedniej ilości składników odżywczych. Na przykład tarczyca potrzebuje żelaza, witaminy B2 i selenu, aby przekształcić nieaktywny hormon T4 w aktywny T3, który odpowiada za prawidłową czynność komórek tego narządu. W momencie, gdy występują niedobory w tym obszarze praca tarczycy zacznie stopniowo się zaburzać.

  • Brak równowagi bakteryjnej flory jelitowej

Większość mikro i makroelementów oraz składników odżywczych jest wchłaniana w jelicie cienkim przez tzw. kosmki. Jeśli w przewodzie pokarmowym równowaga w ilości dobrych bakterii zostaje zaburzona składniki odżywcze nie są wchłaniane prawidłowo co prowadzi do problemów trawiennych i permanentnego wyczerpania. Poza tym w jelicie cienkim zachodzi metabolizm estrogenów. Jeśli nie ma w nim równowagi proces ten nie przebiega prawidłowo co skutkuje podniesieniem się ich stężenia we krwi i może być jednym z powodów dominacji estrogenowej (tutaj raz jeszcze odsyłam na Instagram gdzie znajdziesz na ten temat zdecydowanie więcej informacji) 

  • Nietolerancje i alergie pokarmowe

Zdecydowanie więcej piszę o nich w osobnym wpisie na blogu (link) ale mówiąc w dużym skrócie. Alergia jest związana z tzw. reakcją natychmiastową (typu IgE) i pojawia się od 3 do 30 minut po spożyciu pokarmu wywołującego reakcję (najczęściej jest to swędzenie, wysypka, katar, łzawienie, drapanie w gardle czy opuchlizna). Nietolerancja natomiast jest reakcją opóźnioną (typu IgG) pojawiającą się do nawet 3 dni od spożycia produktu którego nasz organizm nie toleruje. Najbardziej istotne w tym punkcie dla skóry i organizmu jest poznanie i wyeliminowanie tych produktów ponieważ i jedno i drugie powoduje stan zapalny. Najczęstsze nietolerancje pokarmowe to gluten, nabiał, jaja, zboża, soja, kukurydza, orzeszki ziemne, pomidory, ziemniaki, bakłażan, papryka, kawa, banany, wołowina..

  • Cukier

I ostatni, ale wcale nie mniej ważny – cukier. Zmienia pH jelitowe i niszczy jego mikrobiom, a także stanowi pożywkę dla patogenów takich jak Candida. Poza problemami jelitowymi, przewlekłym stresem czy brakiem snu cukier stanowi główną przyczynę przewlekłego stanu zapalnego organizmu, który z kolei może unieczynniać receptory hormonów czyniąc je obojętnymi na cząsteczki hormonów przedostające się do komórek, aby pełnić swoje zadania.

Od czego zacząć jeśli myślimy, że problemy trawienne mogą nas dotyczyć? 

Nie inaczej – od małych kroków.

Nie rzucaj się od razu do sklepu na zakupy powszechnie uznawanych za zdrowe produktów.

Gwarantuje Tobie, że w większości przypadków nie będziesz miała pojęcia jak w ogóle je jeść żeby Ci smakowały co doprowadzi do frustracji i po tygodniu rzucisz to wszystko i albo wyrzucisz, albo w inny sposób wykorzystasz część produktów, zniechęcisz się i stwierdzisz, że to nie dla Ciebie. 

Zacznij od spożywania pokarmów nieprzetworzonych i jak największej ilości zielonych warzyw, a ogranicz produkty przetworzone, cukier, czerwone mięso i alkohol. Z tego punktu będziesz mogła z większą pewnością ruszyć dalej i poszerzać obszar zdrowej diety, eliminacji i diagnostyki w kierunku nietolerancji czy alergii.

Przejdźmy więc teraz do ostatniego punktu.

CO OD STRONY ZEWNĘTRZNEJ MOŻE POWODOWAĆ ZMIANY?

  1. ZBYT CZĘSTE MYCIE TWARZY LUB ZBYT SILNE KOSMETYKI

1-2 razy dziennie w zupełności wystarczy. Często polecam jeśli nie ma takiej potrzeby używać jedynie wody jako “detergentu” myjącego jeśli mogę ją tak nazwać. Kiedy budzisz się rano i Twoja skóra jest nawilżona, miękka i wyciszona to dlaczego miałabyś traktować ją detergentami i burzyć jej równowagę. Ona tego nie potrzebuje co przecież widać w lustrze 🙂

Nie polecam częstowania skóry środkami myjącymi nawet jeśli to najbardziej delikatna i naturalna w 99,99% pianka, żel czy super olejek. Wydzieliny skóry, choć wiem, że nie brzmią zbyt górnolotnie, są jej potrzebne – w innym razie nie produkowałaby ich. Tworzą na jej powierzchni naturalną barierę ochronną (o której wspominałam w poprzednim odcinku) i naprawdę nie są takie złe jak się je maluje. Często kiedy zaczynamy kombinować skóra staje się ściągnięta i zaczerwieniona już po porannej toalecie, a to nie świadczy o niczym pozytywnym i na pewno nie będzie rozwijało się w dobrym kierunku…

Jeśli kosmetolog lub inny specjalista zdiagnozuje u Ciebie rozregulowanie pracy gruczołów łojowych to z pewnością doradzi produkt, który będzie wpływał na poprawę ich pracy. Według mnie zamknięcie się na myciu twarzy produktem myjącym 1 raz dziennie – wieczorem – jest naprawdę wystarczające. O poranku natomiast zostałabym przy zwykłej wodzie – najlepiej filtrowanej lub przegotowanej jeśli są z nią w miejscu w którym mieszkasz jakieś problemy. 


Poza częstym myciem wchodzą tu w grę również silne kosmetyki myjące (np. mydła zasadowe, silne żele oparte o substancje takie jak SLS, SLES czy konserwanty i perfumy w składzie). Zdecydowanie nie będą one służyły skórze trądzikowej.

  1. MAKIJAŻ

I tutaj mam trzy “za” – za często, za długo, za mocny.

Jeśli zmagasz się z trądzikiem (bez względu na rodzaj) lepiej będzie dla Twojej skórzy nie noszenie go wcale lub jak najrzadziej jest to możliwe. Za często oznacza właśnie noszenie go codziennie, za długo kilka do kilkunastu godzin dziennie, a za mocno wykorzystywanie do niego wielu kosmetyków od bazy przez wszelkiego rodzaju mieszaniny różnych podkładów, pudrów, bronzerów, rozświetlaczy i korektorów.

Jeśli nie czujesz się komfortowo bez niego polecam stosowanie kosmetyków mineralnych 🙂

Oczywiście rozumiem chęć noszenia makijażu sama bardzo go lubię i jestem ostatnia do zmuszania kogokolwiek do całkowitej rezygnacji z tego co sprawia mu przyjemność i przynosi komfort lub podnosi wiarę w siebie natomiast w tym wypadku poradzę Tobie np. ograniczenie w ilości kosmetyków kolorowych lub zmiana na wspomniane wcześniej mineralne polski rynek jest w nie obfity jednymi z moich ulubionych są oczywiście Annabelle Minerals i Earthnicity Minerals.

  1. NIEODPOWIEDNIO DOBRANE KOSMETYKI PIELĘGNACYJNE, ICH ZBYT DUŻA ILOŚĆ LUB CZĘSTE ZMIANY

Szafka po brzegi wypełniona różnego rodzaju serum, kremami, piankami, olejkami, itd. Zużycie tych produktów przed upłynięciem terminu ważności w niektórych przypadkach graniczy z cudem. O ich niekończącej się zmianie w codziennej pielęgnacji nie wspomnę.

I oczywiście skóra ma różne potrzeby w zależności od dnia cyklu czy innych czynników, ale … na pewno nie są to potrzeby związane z używaniem kilkudziesięciu kosmetyków czy jeszcze większej ilości próbek. Stosowanie kilku rodzaju różnych produktów i ich częste zmiany będą w dłuższym terminie prowadzić do uwrażliwienia skóry, rozregulowania jej pracy, a następnie do rozwoju stanów zapalnych. Dlatego jeśli nie jesteś pewna czego powinnaś, a czego nie powinnaś używać znajdź specjalistę, który Tobie w tym pomoże, a kosmetyki które uzna za niepotrzebne lub mogące wyrządzić krzywdę wykorzystaj np. do rąk lub stóp. Większość z nich jeśli sprawdzi się do rąk nie powinna zaszkodzić stopom, a przy okazji – mimo wszystko – nie zostaną zmarnowane. 

  1. ZNISZCZONA BARIERA NASKÓRKA

W przypadku zniszczonej bariery naskórka stan zapalny jest wręcz prowokowany do pojawienia się ponieważ skóra nie jest “szczelna” czyli przenika przez nią i podrażnia ją mnóstwo substancji z zewnątrz, które w normalnych – zdrowych okolicznościach byłyby przez skórę odpowiednio metabolizowane. I tutaj wracamy do poprzedniego wpisu (link) lub pierwszego odcinka podcastu jeśli jeszcze go nie słyszałaś serdecznie zachęcam Cię aby go nadrobić tłumaczę w nim znacznie więcej.

  1. ALERGIE 

Alergie skórne czyli tzw. wyprysk kontaktowy spowodowany jest w głównej mierze przez substancje w kosmetykach które nas uczulają do najczęstszych należą:

  • metale ciężkie: nikiel, chrom, kobalt, pallad
  • bisfenol A (BPA) – występuje w opakowaniach z plastiku
  • substancje zapachowe w szczególności ftalany zapewniające produktom przyjemny zapach
  • barwniki
  • lanolina
  • konserwanty syntetyczne czyli parabeny
  • ekstrakty roślinne (np. aloes ze względu na jego setki odmian należy przy nim uważać – nigdy nie wiemy jaki dokładnie został użyty w kosmetyku, ani tym bardziej który nas uczula – nie każdy musi)
  • olejki eteryczne (na nie skóra ze skłonnością do trądziku powinna szczególnie uważać. Popularne jest stosowanie olejków eterycznych w miejscach zapalnych – np. herbaciany, cytrynowy, ale to duży błąd ponieważ działają one odwrotnie niż się spodziewamy zainicjują podrażnienie co będzie oznaczać tylko jedno – dłuższy stan zapalny)

.

Mam nadzieję, że znalazłaś tutaj dzisiaj coś co pomoże Ci ruszyć do przodu lub zmienić taktykę. 

Zawsze będę powtarzać, że to małe kroki dają wielkie efekty.

Zbyt duża ilość informacji podanych na raz może przynieść jedynie obciążenie, frustrację i efekt odwrotny od zamierzonego, a nie to jest moim celem.

I jeśli jest coś co chciałabym żebyś wyniosła/wyniósł nie tylko z tego wpisu, ale z całej mojej działalności to będzie to jedno zdanie:

OBJAWY TO INFORMACJE

Nauczono nas żeby ignorować sygnały które wysyła nam organizm. Jestem zmęczona – napiję się kawy, zmagam się z PCOS – wezmę leki, jestem głodna niedługo po ostatnim posiłku – pożuję gumę.

Jednak to wszystko czego doświadczamy to symptomy, które wysyła Twoje ciało, aby zwrócić Twoją uwagę na to co istotne – w ten sposób komunikuje się z Tobą – nie lekceważ tych wskazówek – idź za nimi, w przyszłości zostanie Ci to odpłacone z nawiązką, uwierz mi ❤️

Daj mi znać jeśli ten wpis w jakiś sposób pomógł Tobie spojrzeć na pewne sytuacje inaczej niż do tej pory.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.